Odmiana regularna: Zgrzyt drugi (s, z, ß)
W poprzednim artykule nauczyliśmy się, jak „naoliwić” czasowniki, w których spółgłoski zderzają się ze sobą. Dzisiaj zajmiemy się drugą, równie logiczną korektą, którą Niemcy stosują dla wygody własnego języka.
Tym razem problemem nie jest zator, ale… nadmiar syczenia.
Dlaczego ucinamy „s”?
Standardowo w drugiej osobie liczby pojedynczej (du – ty) dodajemy końcówkę -st. Ale co zrobić, gdy rdzeń czasownika już kończy się na dźwięk, który syczy?
Spójrz na czasownik tanzen (tańczyć). Jego rdzeń to tanz- (gdzie „z” czytamy jak „c”, co zawiera w sobie dźwięk „s”). Gdybyśmy chcieli trzymać się sztywnych reguł, musielibyśmy powiedzieć: du tanzst.
Brzmi to nienaturalnie i niewygodnie. Dlatego język niemiecki włącza tryb oszczędzania energii.
Zasada „Syczącego Węża”
Zwróć uwagę, że dzięki temu zabiegowi, formy dla du (ty) oraz er/sie/es (on/ona/ono) wyglądają identycznie.
- du tanzt / er tanzt
- du heißt / er heißt
- du reist / er reist
To nie błąd – to uproszczenie! Niemiecki wcale nie chce być trudny, on chce być rytmiczny.